Cześć kochani!
Dzisiaj opiszę Wam dzień, który spędziłam na Słowacji. Jestem tu pierwszy raz na dłużej, bo byłam tu kilka razy, ale tylko przejazdem. Wybrałam się tutaj na wycieczkę 4-dniową do miejscowości Liptowski Mikulasz. Jest to małe miasteczko ze sporym rynkiem i kilkoma galeriami handlowymi.
Przyjechałyśmy tutaj w około 3 godziny, bo po drodze kupiłyśmy wszystkie niezbędne rzeczy do samochodu. Szczerze, nie spodziewałam się, że zasady tutaj są aż tak surowe. Trzeba mieć w swoim samochodzie 2 gaśnice, 2 kamizelki, trójkąt, apteczkę ze specjalną nazwą i wyposażeniem (Din 13164) i jakieś części typu świece, czy bezpieczniki. Mandaty za przekraczanie prędkości też są ogromne, mogą wynieść nawet 300 euro! Dlatego uważajcie, gdy poruszacie się po drogach na Słowacji, bo możecie wpaść w sidła policjantów.
W pierwszy dzień nie zrobiłam jakoś dużo zdjęć, bo byłam strasznie zmęczona. Ale najciekawszym widokiem dla mnie był zachód słońca, gdy było widać góry, Wyglądało to cudownie!
Wieczorem postanowiłyśmy wybrać się na drobne zakupy. Koło naszego hotelu znajdowało się centrum handlowe Stop Shop, do którego poszłyśmy. Były tam różne dziwne sklepy z ubraniami, ale także takie, które są u nas, np. C&A. Ceny są na prawdę spore, porównywalnie do zarobków ludzi ze Słowacji.
Byłyśmy także w sportowym sklepie oraz w Kik'u. Są tam na prawdę bardzo ciekawe gadżety do domu i nie tylko. Potem poszłyśmy do drogerii, ponieważ chciałam porównać marki kosmetyczne do tych w Polsce. Niestety, muszę przyznać, że wielkiego zaskoczenia nie było, bo kolorówka nie różniła się ceną i markami kosmetycznymi, a pielęgnacja miała swoje odpowiedniki do naszych kosmetyków. Nie było takiego produktu, którego nie można by było spotkać w Polsce. Dodatkowo, nie znalazłam ani jednej kuli do kąpieli, a chciałam je przetestować.
Na samym końcu weszłyśmy na piętro i poszłyśmy do sklepu ze świeżo wyciskanymi sokami. Były tam także Bubble Tea, a że nigdy nie piłam tego napoju, postanowiłam go spróbować. Kosztuje on 2,50 euro za małe opakowanie i 3 euro za duże, więc cena jest bardzo podobna jak w Polsce. Na początku wybieracie, czy chcecie pić zieloną, czy czarną herbatę. Później wybieracie smak tych kuleczek, które są w każdej Bubble Tea. Macie do wyboru około 10 smaków i możecie wybierać
spośród owoców, takich jak mango, arbuz, czy jabłko. I na koniec pani dolewa Wam syropu, który też występuje w owocowych wersjach smakowych. Wszystko się miesza i zostaje szczelnie zapakowane.
Ja wybrałam zieloną herbatę z kulkami mango i syropem ananasowym. Smakowało to obłędnie!
I pierwszy dzień na Słowacji dobiegł końca. Było na prawdę super! A teraz życzę dobrej nocy, bo jutro drugi cudowny dzień w tym kraju :)
Julka
#SUMMERWITHKOLIE
Dzisiaj opiszę Wam dzień, który spędziłam na Słowacji. Jestem tu pierwszy raz na dłużej, bo byłam tu kilka razy, ale tylko przejazdem. Wybrałam się tutaj na wycieczkę 4-dniową do miejscowości Liptowski Mikulasz. Jest to małe miasteczko ze sporym rynkiem i kilkoma galeriami handlowymi.
Przyjechałyśmy tutaj w około 3 godziny, bo po drodze kupiłyśmy wszystkie niezbędne rzeczy do samochodu. Szczerze, nie spodziewałam się, że zasady tutaj są aż tak surowe. Trzeba mieć w swoim samochodzie 2 gaśnice, 2 kamizelki, trójkąt, apteczkę ze specjalną nazwą i wyposażeniem (Din 13164) i jakieś części typu świece, czy bezpieczniki. Mandaty za przekraczanie prędkości też są ogromne, mogą wynieść nawet 300 euro! Dlatego uważajcie, gdy poruszacie się po drogach na Słowacji, bo możecie wpaść w sidła policjantów.
Wieczorem postanowiłyśmy wybrać się na drobne zakupy. Koło naszego hotelu znajdowało się centrum handlowe Stop Shop, do którego poszłyśmy. Były tam różne dziwne sklepy z ubraniami, ale także takie, które są u nas, np. C&A. Ceny są na prawdę spore, porównywalnie do zarobków ludzi ze Słowacji.
Na samym końcu weszłyśmy na piętro i poszłyśmy do sklepu ze świeżo wyciskanymi sokami. Były tam także Bubble Tea, a że nigdy nie piłam tego napoju, postanowiłam go spróbować. Kosztuje on 2,50 euro za małe opakowanie i 3 euro za duże, więc cena jest bardzo podobna jak w Polsce. Na początku wybieracie, czy chcecie pić zieloną, czy czarną herbatę. Później wybieracie smak tych kuleczek, które są w każdej Bubble Tea. Macie do wyboru około 10 smaków i możecie wybierać
spośród owoców, takich jak mango, arbuz, czy jabłko. I na koniec pani dolewa Wam syropu, który też występuje w owocowych wersjach smakowych. Wszystko się miesza i zostaje szczelnie zapakowane.
Ja wybrałam zieloną herbatę z kulkami mango i syropem ananasowym. Smakowało to obłędnie!
I pierwszy dzień na Słowacji dobiegł końca. Było na prawdę super! A teraz życzę dobrej nocy, bo jutro drugi cudowny dzień w tym kraju :)
Julka
#SUMMERWITHKOLIE
Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz!