Hejka, witam w 2018! Mam nadzieję, że dobrze spędziliście sylwestra i jesteście gotowi na nowy rok! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją mojego pierwszego zapachu marki Tommy Hilfiger. Zapraszam do czytania! Same perfumy mają minimalistyczne, a zarazem urocze opakowanie. Szklana buteleczka ma kształt zaokrąglonego sześcianu, na którym widnieje tylko napis "HILFIGER", a pod spodem znajdują się informacje dotyczące zapachu. Zatyczka natomiast została ozdobiona kokardką w kolorystyce pasującej do danego zapachu. Perfumy zostały zapakowane w kartonowe pudełeczko z nazwą zapachu oraz tłoczeniami po bokach. Perfumy dostępne są w wersji 30 oraz 50ml. W całej "serii" oprócz zapachu, który posiadam, czyli "Pear Blossom" są także inne owocowe zapachy, ja wąchałam jeszcze "Peach Blossom" ale niekoniecznie był w moim typie. Sam zapach został określony przez markę jako "kwiatowo-orientalny", jednak moim zdaniem jest on bardziej owocowy i...