Hej!
Nie wierzę w to, co zrobiłam. Aż tak długa przerwa od bloga :( Dwa dni temu minął MIESIĄC, odkąd dodałam ostatni post. Na prawdę nie wiedziałam, że aż tyle czasu mnie tu nie było. Niestety, myślałam, że w wakacje popracuję trochę nad blogiem a tu co? No cóż, trudno, teraz to już za późno. Dzisiaj przychodzę do Was z paznokciowym postem. Z tego względu, że ten temat bardzo mnie interesuje, przygotowałam dla Was dosyć sporą notatkę na temat manicure hybrydowego.
Ponad dwa tygodnie temu wybrałam się na swój pierwszy manicure hybrydowy. Opowiem Wam trochę, jak to wygląda, czy boli i ile kosztuje.
Malowanie paznokci lakierem hybrydowym jest dla nas wygodniejsze, ponieważ kolor na paznokciach utrzymuje nam się, dopóki go nie zmyjemy. Wiadomo, że jeśli komuś szybko rosną paznokcie (zaliczam się do tej grupy), to będzie cieszył się hybrydami o wiele krócej, ponieważ będzie miał odrost. Jeśli jednak wolno rosną Wam paznokcie, będziecie mogły trzymać hybrydy nawet 3-4 tygodnie. Ja dzisiaj zmyłam swoje, miałam je dwa tygodnie i cztery dni. Niestety, odrost mocno dawał się we znaki.
Proces malowania wygląda następująco:
-przemywamy paznokcie specjalnym płynem, aby pozbyć się bakterii
-malujemy paznokcie bazą i wkładamy do lampy na określony czas
-malujemy pierwszą warstwę lakieru i wkładamy do lampy
-malujemy drugą warstwę i powtarzamy czynność z lampą
-nakładamy top i ponownie wkładamy ręce do lampy
Mniej więcej tak to wygląda przy podstawowym malowaniu paznokci lakierami hybrydowymi. To w ogóle nie boli, jedyne co, to możemy poczuć ciepło z lampy.
Moje paznokcie zostały pomalowane na błękitno, a na czterech zagościł różowy i klasyczny efekt syrenki. Efekt syrenki to holograficzny pyłek nakładany przed pomalowaniem paznokci topem.
Tak wyglądały moje paznokcie :)
Jeśli chodzi o koszt, to trudno mi tutaj określić dokładną cenę, ponieważ każdy salon kosmetyczny ma inne ceny, jednak jest to od 50 zł w górę. Powiem Wam szczerze, że to dosyć sporo, jednak moim zdaniem warto wydać na to pieniądze, ponieważ nie musimy martwić się przy codziennych czynnościach, że lakier nam się zmyje, czy odpryśnie.
Teraz zajmijmy się paznokciami od strony pielęgnacyjnej. Moje paznokcie po zdjęciu hybryd nie różniły się niczym od tych, jakie były przed nałożeniem lakieru. Dużo osób twierdzi, że niszczą płytkę paznokcia. Ja osobiście ani nie zaprzeczam, ani nie potwierdzam, ponieważ bardzo prawdopodobne jest to, że przy częstym noszeniu hybryd, stan paznokci się pogorszy. Jednak moim zdaniem watro się jednorazowo skusić, aby zobaczyć, że to bardzo wygodne.
Tak więc to tyle, co miałam Wam do przekazania o hybrydach. Mam nadzieję, że niedługo powrócę do tematu paznokci, bo bardzo lubię o tym pisać.
Do zobaczenia wkrótce!
Jolie :*
Nie wierzę w to, co zrobiłam. Aż tak długa przerwa od bloga :( Dwa dni temu minął MIESIĄC, odkąd dodałam ostatni post. Na prawdę nie wiedziałam, że aż tyle czasu mnie tu nie było. Niestety, myślałam, że w wakacje popracuję trochę nad blogiem a tu co? No cóż, trudno, teraz to już za późno. Dzisiaj przychodzę do Was z paznokciowym postem. Z tego względu, że ten temat bardzo mnie interesuje, przygotowałam dla Was dosyć sporą notatkę na temat manicure hybrydowego.
Ponad dwa tygodnie temu wybrałam się na swój pierwszy manicure hybrydowy. Opowiem Wam trochę, jak to wygląda, czy boli i ile kosztuje.
Malowanie paznokci lakierem hybrydowym jest dla nas wygodniejsze, ponieważ kolor na paznokciach utrzymuje nam się, dopóki go nie zmyjemy. Wiadomo, że jeśli komuś szybko rosną paznokcie (zaliczam się do tej grupy), to będzie cieszył się hybrydami o wiele krócej, ponieważ będzie miał odrost. Jeśli jednak wolno rosną Wam paznokcie, będziecie mogły trzymać hybrydy nawet 3-4 tygodnie. Ja dzisiaj zmyłam swoje, miałam je dwa tygodnie i cztery dni. Niestety, odrost mocno dawał się we znaki.
Proces malowania wygląda następująco:
-przemywamy paznokcie specjalnym płynem, aby pozbyć się bakterii
-malujemy paznokcie bazą i wkładamy do lampy na określony czas
-malujemy pierwszą warstwę lakieru i wkładamy do lampy
-malujemy drugą warstwę i powtarzamy czynność z lampą
-nakładamy top i ponownie wkładamy ręce do lampy
Mniej więcej tak to wygląda przy podstawowym malowaniu paznokci lakierami hybrydowymi. To w ogóle nie boli, jedyne co, to możemy poczuć ciepło z lampy.
Moje paznokcie zostały pomalowane na błękitno, a na czterech zagościł różowy i klasyczny efekt syrenki. Efekt syrenki to holograficzny pyłek nakładany przed pomalowaniem paznokci topem.
Tak wyglądały moje paznokcie :)
Jeśli chodzi o koszt, to trudno mi tutaj określić dokładną cenę, ponieważ każdy salon kosmetyczny ma inne ceny, jednak jest to od 50 zł w górę. Powiem Wam szczerze, że to dosyć sporo, jednak moim zdaniem warto wydać na to pieniądze, ponieważ nie musimy martwić się przy codziennych czynnościach, że lakier nam się zmyje, czy odpryśnie.
Teraz zajmijmy się paznokciami od strony pielęgnacyjnej. Moje paznokcie po zdjęciu hybryd nie różniły się niczym od tych, jakie były przed nałożeniem lakieru. Dużo osób twierdzi, że niszczą płytkę paznokcia. Ja osobiście ani nie zaprzeczam, ani nie potwierdzam, ponieważ bardzo prawdopodobne jest to, że przy częstym noszeniu hybryd, stan paznokci się pogorszy. Jednak moim zdaniem watro się jednorazowo skusić, aby zobaczyć, że to bardzo wygodne.
Tak więc to tyle, co miałam Wam do przekazania o hybrydach. Mam nadzieję, że niedługo powrócę do tematu paznokci, bo bardzo lubię o tym pisać.
Do zobaczenia wkrótce!
Jolie :*

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz!