Witajcie kochani!
Tak, jestem uzależniona od kupowania produktów do ust. Nawet nie otworzyłam baby lips, które kupiłam jakiś czas temu, a tu kolejny balsam. Skusiłam się oczywiście na eos, ale zakup tego produktu planowałam dłuższy czas. W poście, w którym opisałam Wam balsam o zapachu summer fruit chyba powiedziałam, że chciałabym też jagodowego eos'a, jednak ten, który od niedawna leży w mojej toaletce, to zapach lemon drop.
Nie wiem, czy zauważyliście, ale 90% zdjęć na moim blogu jest właśnie na tym tle. Wykonuję je właśnie tutaj, ponieważ jest w miarę ok światło, oraz dlatego, że nie wpadłam jeszcze na pomysł, gdzie mogę je zrobić, aby to ładnie wyglądało.
Wróćmy do eos'a.
Opakowanie jest normalne, w kolorze żółtym. Zobaczymy, czy z niego będzie schodzić kolor.
Jeśli chodzi o zapach/smak, jest on boski. Podoba mi się bardziej, niż summer fruit. Jednak wiadomo, nie przypadnie do gustu osobom nie lubiącym cytrusów.
Kolejną rzeczą, dzięki której skusiłam się właśnie na ten balsam, to zawarty w nim filtr. Teraz będę dużo czasu spędzać na słońcu, więc taka ochrona się przyda. Nie wiem, czy są jeszcze jakieś eos'y z filtrem, ale wydaje mi się, że zapach cytrynowy idealnie do niego pasuje. Jeśli chodzi o "moc" filtra, jest to SPF 15. Mam też krem do ust z SPF 30, więc zobaczymy, który będzie lepszy.
Tak, wszystkie zdjęcia są tego samego "typu" (kwiaty i okulary w tle), ponieważ taka kolorystyka wydawała mi się najładniejsza.
Jak widzicie, mam już "mini-rodzinkę" eos, na pewno będzie się szybko powiększać ze względu na zapachy i jakość tej firmy.
To tyle na dziś, do zobaczenia niedługo!
Jolie :*
Tak, jestem uzależniona od kupowania produktów do ust. Nawet nie otworzyłam baby lips, które kupiłam jakiś czas temu, a tu kolejny balsam. Skusiłam się oczywiście na eos, ale zakup tego produktu planowałam dłuższy czas. W poście, w którym opisałam Wam balsam o zapachu summer fruit chyba powiedziałam, że chciałabym też jagodowego eos'a, jednak ten, który od niedawna leży w mojej toaletce, to zapach lemon drop.
Nie wiem, czy zauważyliście, ale 90% zdjęć na moim blogu jest właśnie na tym tle. Wykonuję je właśnie tutaj, ponieważ jest w miarę ok światło, oraz dlatego, że nie wpadłam jeszcze na pomysł, gdzie mogę je zrobić, aby to ładnie wyglądało.
Wróćmy do eos'a.
Opakowanie jest normalne, w kolorze żółtym. Zobaczymy, czy z niego będzie schodzić kolor.
Jeśli chodzi o zapach/smak, jest on boski. Podoba mi się bardziej, niż summer fruit. Jednak wiadomo, nie przypadnie do gustu osobom nie lubiącym cytrusów.
Kolejną rzeczą, dzięki której skusiłam się właśnie na ten balsam, to zawarty w nim filtr. Teraz będę dużo czasu spędzać na słońcu, więc taka ochrona się przyda. Nie wiem, czy są jeszcze jakieś eos'y z filtrem, ale wydaje mi się, że zapach cytrynowy idealnie do niego pasuje. Jeśli chodzi o "moc" filtra, jest to SPF 15. Mam też krem do ust z SPF 30, więc zobaczymy, który będzie lepszy.
Tak, wszystkie zdjęcia są tego samego "typu" (kwiaty i okulary w tle), ponieważ taka kolorystyka wydawała mi się najładniejsza.
Jak widzicie, mam już "mini-rodzinkę" eos, na pewno będzie się szybko powiększać ze względu na zapachy i jakość tej firmy.
To tyle na dziś, do zobaczenia niedługo!
Jolie :*



Nie mam jeszcze tego jajeczka ;) ale myśle że w niedługim czasie wypróbuje ten błyszczyk
OdpowiedzUsuńhttp://xthy.blogspot.com/
Bardzo polecam! :D
Usuń