Hej!
Dziś znowu weekendowy post. Niestety, sprawy się pokomplikowały i posty będą rzadziej. Nie będzie w każdy dzień roboczy, tylko 2-3 razy w ciągu tygodnia, a jeśli mi się będzie udawało, to w weekendy będę próbowała dodać dodatkowy post.
A dziś przychodzę do Was z recenzją balsamu do ust w kształcie jajeczka, czyli eos.
Evolution of smooth-tak brzmi pełna nazwa tej firmy. Można to nazwać pewną "ewolucją", ponieważ balsamy przybrały nowy kształt, a także została stworzona genialna receptura, dzięki której te produkty tak cudownie nawilżają nasze usta.
Jeśli chodzi o cenę tych balsamów, jest to około 23-25 zł. Nie dawno te produkty weszły do perfumerii Douglas, co było według mnie słuszną decyzją, bo możemy zobaczyć na żywo oraz powąchać te pomadki. Niestety, w sklepie są na razie tylko cztery zapachy, ale zawsze coś.
Ja mojego eos'a kupiłam przez internet za 23 złote, jednak trzeba pamiętać, że należy zapłacić też za dostawę.
Mój balsam jest o zapachu summer fruit, czyli jak można się domyślić, ma przepiękny, lekki, owocowy zapach oraz smak. Używam go od pół roku i jest to mój jedyny produkt tej firmy, ale na pewno nie ostatni.
Jeśli chodzi o testy trwałości, to na ustach utrzymuje się przez 3 godziny? Coś w tym stylu. Jednak ja nie sprawdzałam tego dokładnie, ponieważ efekt działania jest wyśmienity.
Jak widzicie, mój eos jest dość sporo zużyty, dlatego zastanawiam się nad zakupem kolejnego. Prawdopodobnie kupię sobie jagodowego, ponieważ bardzo podoba mi się jego zapach. A wy? Macie swojego eos'a? Jeśli nie, to jak najszybciej go zamówcie, jeśli macie spierzchnięte usta, bo daje znakomite efekty.
Jeśli chodzi o stan opakowania, moje jest już mocno porysowanie, jednak to pewnie dlatego, że trzymam go w plecaku razem z kluczami.
Balsam ten, ma przy otwarciu "wgnieciony" kształt jajeczka, który widzicie na zdjęciu wyżej. Niestety, u mnie kolor w tym miejscu mocno zblakł, ale mi to nie przeszkadza w użytkowaniu.
I teraz nasuwa się pytanie: czy to nie jest przereklamowane? Tak dużo osób, youtuberek go poleca, ale nie wiadomo, czy to prawda. Czy to za sprawą rozreklamowania przez Miley Cyrus? Cóż, według mnie nie, jednak, wiadomo, nie powinniście sugerować się opinią jednej osoby.
Moim zdaniem, cena tego balsamu jest dość spora, jednak płaci się za jakość.
Napiszcie mi, co sądzicie o tych produktach.
Bye!
Jolie :*
Dziś znowu weekendowy post. Niestety, sprawy się pokomplikowały i posty będą rzadziej. Nie będzie w każdy dzień roboczy, tylko 2-3 razy w ciągu tygodnia, a jeśli mi się będzie udawało, to w weekendy będę próbowała dodać dodatkowy post.
A dziś przychodzę do Was z recenzją balsamu do ust w kształcie jajeczka, czyli eos.
Evolution of smooth-tak brzmi pełna nazwa tej firmy. Można to nazwać pewną "ewolucją", ponieważ balsamy przybrały nowy kształt, a także została stworzona genialna receptura, dzięki której te produkty tak cudownie nawilżają nasze usta.
Jeśli chodzi o cenę tych balsamów, jest to około 23-25 zł. Nie dawno te produkty weszły do perfumerii Douglas, co było według mnie słuszną decyzją, bo możemy zobaczyć na żywo oraz powąchać te pomadki. Niestety, w sklepie są na razie tylko cztery zapachy, ale zawsze coś.
Ja mojego eos'a kupiłam przez internet za 23 złote, jednak trzeba pamiętać, że należy zapłacić też za dostawę.
Mój balsam jest o zapachu summer fruit, czyli jak można się domyślić, ma przepiękny, lekki, owocowy zapach oraz smak. Używam go od pół roku i jest to mój jedyny produkt tej firmy, ale na pewno nie ostatni.
Jeśli chodzi o testy trwałości, to na ustach utrzymuje się przez 3 godziny? Coś w tym stylu. Jednak ja nie sprawdzałam tego dokładnie, ponieważ efekt działania jest wyśmienity.
Jak widzicie, mój eos jest dość sporo zużyty, dlatego zastanawiam się nad zakupem kolejnego. Prawdopodobnie kupię sobie jagodowego, ponieważ bardzo podoba mi się jego zapach. A wy? Macie swojego eos'a? Jeśli nie, to jak najszybciej go zamówcie, jeśli macie spierzchnięte usta, bo daje znakomite efekty.
Jeśli chodzi o stan opakowania, moje jest już mocno porysowanie, jednak to pewnie dlatego, że trzymam go w plecaku razem z kluczami.
Balsam ten, ma przy otwarciu "wgnieciony" kształt jajeczka, który widzicie na zdjęciu wyżej. Niestety, u mnie kolor w tym miejscu mocno zblakł, ale mi to nie przeszkadza w użytkowaniu.
I teraz nasuwa się pytanie: czy to nie jest przereklamowane? Tak dużo osób, youtuberek go poleca, ale nie wiadomo, czy to prawda. Czy to za sprawą rozreklamowania przez Miley Cyrus? Cóż, według mnie nie, jednak, wiadomo, nie powinniście sugerować się opinią jednej osoby.
Moim zdaniem, cena tego balsamu jest dość spora, jednak płaci się za jakość.
Napiszcie mi, co sądzicie o tych produktach.
Bye!
Jolie :*





Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz!