ZAWALIŁAM.
Moje plany na ostatni dzień wyjazdu.... no cóż, za bardzo ich nie miałam. Ale bardzo chciałam wejść na górę parkową. I od tego zaczął się mój dzień.
Tak, wiem, miało być regularnie.... a dzisiaj dopiero dodaję post z przed wczoraj. Jednak, muszę się usprawiedliwić tym, że przed wczoraj wróciłam bardzo późno i nie miałam siły pisać posta, a wczoraj byłam na zakupach i robiłam doświadczenie do szkoły. Ale jestem, z dwudniowym spóźnieniem :)
Moje plany na ostatni dzień wyjazdu.... no cóż, za bardzo ich nie miałam. Ale bardzo chciałam wejść na górę parkową. I od tego zaczął się mój dzień.
Pogoda była świetna na wyprawę po górach (co z tego, że niskich, ale górach).
Tym razem już nie pojechałam na rowerze. Postanowiłam wejść na górę o własnych siłach. Była tam też kolej linowa (czy jak to się nazywa), ale skoro wczoraj już przez lenistwo jechałam gondolą, to stwierdziłam, że na górę parkową wyjdę na nogach.
Widoki na tej górze są bardzo ładne, jednak wiadomo, że to nie to samo, co Jaworzyna. Nie wychodzi się na nią długo, ponieważ to niska góra, ale odczucia po wyprawie są całkiem przyjemne. Na samej górze, oprócz widoków możecie znaleźć oczywiście restauracje i sklepy z pamiątkami. Są tam także dwie zjeżdżalnie- jedna pontonowa (załapała się w prawym górnym rogu na pierwszym zdjęciu), oraz taka wielka, gdzie zjeżdżało się na czymś w stylu worków, jednak ja byłam w sukience i jestem przekonana, że ten metal by mnie poparzył.
Po krótkiej przerwie wybrałam się do źródełka miłości. Oczywiście ja, jak to ja, nie zabrałam kubeczka, ani butelki, żeby spróbować tej wody.
Gdy wracałam, przeszłam obok stawu, gdzie były kaczki i łabędzie. Oczywiście nie mogło się obyć bez zdjęcia.
Później przeszłam jeszcze przez centrum i koło fontanny. Mam nadzieję, że odwiedzę jeszcze to miejsce.
Następnie miałam plan odwiedzić Szczawnicę. Niestety, po drodze złapał mnie deszcz, więc nie byłam tram na żadnej górze.
Po krótkiej przerwie wybrałam się do źródełka miłości. Oczywiście ja, jak to ja, nie zabrałam kubeczka, ani butelki, żeby spróbować tej wody.
Gdy wracałam, przeszłam obok stawu, gdzie były kaczki i łabędzie. Oczywiście nie mogło się obyć bez zdjęcia.
Później przeszłam jeszcze przez centrum i koło fontanny. Mam nadzieję, że odwiedzę jeszcze to miejsce.
Następnie miałam plan odwiedzić Szczawnicę. Niestety, po drodze złapał mnie deszcz, więc nie byłam tram na żadnej górze.
W Szczawnicy byłam tylko w centrum i na promenadzie. Szkoda, że padał deszcz, a potem zaczęła się burza.
W centrum byłam tylko w sklepie z pamiątkami i coś zjeść.
Niestety, gdy byłam na promenadzie, zaczęło strasznie padać, ale muszę przyznać, że jest tam na prawdę ładnie.
Zaraz obok znajduje się wyciąg krzesełkowy, którym miałam zamiar jechać, ale pogoda na to nie pozwoliła.
Niestety, wyjazd dobiegł końca. Szkoda, bo było super. Mam nadzieję, że wy też fajnie spędziliście czas w długi weekend. Do zobaczenia!
Jolie :*









Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz!