Siemka kochani!
Dzisiaj drugi dzień mojego pobytu w Krynicy Zdroju. Czas niestety bardzo szybko leci, no ale może uda mi się odwiedzić tą miejscowość w wakacje, bo jest tu na prawdę pięknie.
Dzisiaj obudziłam się po dziewiątej. W pokoju, w którym mieszkam na czas pobytu, są rolety, które jak się zasłoni, to nie wiadomo, która jest godzina, bo do pokoju w ogóle nie dociera światło słoneczne. Gdy obudziłam się o siódmej, myślałam, że jest noc, więc poszłam dalej spać. Jednak kilka minut później zadzwonił budzik, ale ja jak zawsze go wyłączyłam i poszłam dalej spać i dlatego obudziłam się po dziewiątej.
Jak widzicie, pogoda rano była cudowna.
Dzisiaj znowu wsiadłam na rower. Skoro już go ze sobą wpakowałam na samochód, to czemu by na nim nie jeździć? I jeszcze ta cudowna pogoda...
Postanowiłam wybrać się z moimi rodzicami na Jaworzynę. Oczywiście, nie jestem na tyle doświadczona, aby wyjechać na nią rowerem, więc zostawiłam go i kupiłam bilety na wyjazd kolejką gondolową.
Nie powiem, trochę się bałam takiego wyjazdu, ponieważ na gondoli strasznie trzęsie. Najgorsze jest to, że jeśli w trakcie waszego wyjazdu na górę lub z powrotem trafią się jacyś ludzie z rowerami lub z wózkiem, musicie czekać nad przepaścią dobre pięć minut.
No ale dobra, podjęłam się ryzyka i teraz nie żałuję.
Jak dla mnie, wyjeżdżanie kolejką nie jest takie złe, ale wejście i zejście z gondoli to jakaś porażka.
Widoki z takiej kolejki to istny raj...
Z tego, co wiem, ta trasa ma około 2,5 km. To jest całkiem sporo. Ale w sumie lepiej jechać dłużej, niż dwie minuty np. wyciągiem krzesełkowym.
Jej, dojechałam na górę! Tam jest po prostu pięknie!
Musiałam coś zjeść i chwilę odpocząć, więc usiadłam na łące i zaczęłam podziwiać widoki. Widać góry, lasy... ale także różne trasy zjazdowe.
Przeszłam się trochę...na górze w sumie nie ma nic ciekawego, jeśli chodzi o obiekty wybudowane przez ludzi. Tylko bary i sklepy z pamiątkami.
Po podziwianiu widoków, postanowiłam zjechać na dół. No i znowu czekanie w kolejce do gondoli...
Gdy już zjechałam na dół, wybrałam się do centrum.Byłam oczywiście na lodach, ale także odwiedziłam pijalnię wody Jan Józef.
Później byłam na zakupach (nie bójcie się, szykuję dla Was haul), oraz zjeść jakiś obiad. Po zjedzeniu wybrałam się do domu na chwilę odpoczynku.
Wieczorem, tak jak wczoraj zaplanowałam, chciałam pójść zobaczyć świecące fontanny. Niestety, byłam za wcześnie, więc poszłam napić się gorącej czekolady.
Około godziny 22 widok był genialny. Fontanny świeciły się wszystkimi kolorami tęczy, a z głośników leciała muzyka. Było to cudowne show!
No i znowu dzień dobiegł końca. Niestety, jutro już wracam do domu :(
Mam dla Was przygotowane jeszcze kilka postów, które będą pojawiały się, jak wrócę do domu.
Dobranoc! Jolie :*
Dzisiaj drugi dzień mojego pobytu w Krynicy Zdroju. Czas niestety bardzo szybko leci, no ale może uda mi się odwiedzić tą miejscowość w wakacje, bo jest tu na prawdę pięknie.
Dzisiaj obudziłam się po dziewiątej. W pokoju, w którym mieszkam na czas pobytu, są rolety, które jak się zasłoni, to nie wiadomo, która jest godzina, bo do pokoju w ogóle nie dociera światło słoneczne. Gdy obudziłam się o siódmej, myślałam, że jest noc, więc poszłam dalej spać. Jednak kilka minut później zadzwonił budzik, ale ja jak zawsze go wyłączyłam i poszłam dalej spać i dlatego obudziłam się po dziewiątej.
Jak widzicie, pogoda rano była cudowna.
Dzisiaj znowu wsiadłam na rower. Skoro już go ze sobą wpakowałam na samochód, to czemu by na nim nie jeździć? I jeszcze ta cudowna pogoda...
Postanowiłam wybrać się z moimi rodzicami na Jaworzynę. Oczywiście, nie jestem na tyle doświadczona, aby wyjechać na nią rowerem, więc zostawiłam go i kupiłam bilety na wyjazd kolejką gondolową.
Nie powiem, trochę się bałam takiego wyjazdu, ponieważ na gondoli strasznie trzęsie. Najgorsze jest to, że jeśli w trakcie waszego wyjazdu na górę lub z powrotem trafią się jacyś ludzie z rowerami lub z wózkiem, musicie czekać nad przepaścią dobre pięć minut.
No ale dobra, podjęłam się ryzyka i teraz nie żałuję.
Jak dla mnie, wyjeżdżanie kolejką nie jest takie złe, ale wejście i zejście z gondoli to jakaś porażka.
Widoki z takiej kolejki to istny raj...
Z tego, co wiem, ta trasa ma około 2,5 km. To jest całkiem sporo. Ale w sumie lepiej jechać dłużej, niż dwie minuty np. wyciągiem krzesełkowym.
Jej, dojechałam na górę! Tam jest po prostu pięknie!
Musiałam coś zjeść i chwilę odpocząć, więc usiadłam na łące i zaczęłam podziwiać widoki. Widać góry, lasy... ale także różne trasy zjazdowe.
Przeszłam się trochę...na górze w sumie nie ma nic ciekawego, jeśli chodzi o obiekty wybudowane przez ludzi. Tylko bary i sklepy z pamiątkami.
Po podziwianiu widoków, postanowiłam zjechać na dół. No i znowu czekanie w kolejce do gondoli...
Gdy już zjechałam na dół, wybrałam się do centrum.Byłam oczywiście na lodach, ale także odwiedziłam pijalnię wody Jan Józef.
Później byłam na zakupach (nie bójcie się, szykuję dla Was haul), oraz zjeść jakiś obiad. Po zjedzeniu wybrałam się do domu na chwilę odpoczynku.
Wieczorem, tak jak wczoraj zaplanowałam, chciałam pójść zobaczyć świecące fontanny. Niestety, byłam za wcześnie, więc poszłam napić się gorącej czekolady.
Około godziny 22 widok był genialny. Fontanny świeciły się wszystkimi kolorami tęczy, a z głośników leciała muzyka. Było to cudowne show!
No i znowu dzień dobiegł końca. Niestety, jutro już wracam do domu :(
Mam dla Was przygotowane jeszcze kilka postów, które będą pojawiały się, jak wrócę do domu.
Dobranoc! Jolie :*











Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz!